*tydzień później*
-Beznadzieja. Znowu dzieje się ze mną to samo. Dalej te zjawy, te obce mi twarze i krew na mojej ścianie co rano. Co to do cholery jest i co się ze mną dzieje?!-Pytałem sam siebie wierząc jak małe dziecko, że odpowiedziedź sama spadnie mi z nieba. To było chore, a co dopiero to co zdarzyło się wczoraj...
*sobota wieczorem*
-No to jak chłopaki? Kiedy pierwsza próba ? Przez ostatnie kilka dni napisałem spoko tekst i myślę, że może nam się przydać.- powiedziałem entuzjastycznie.
-Ahh. Michael i ta jego wena. To co tam napisałeś? Znowu coś o tej swojej bogini ?- odpowiedział drwiąco Luke.
-Stary nie mam teraz ochoty na rozmowę, o niej.- nie powiedziałem JEJ imienia, bo wiedziałem, że przypomni mi się niemiły gość i nasza nieszczęsna rozmowa.
- Koleś! Co z tobą?! Cały czas się nad sobą rozczulasz zamiast ruszyć dupe i wyrwać tą laskę. Gdzie się podział nasz słodki podrywacz?- zapytał Ash a mój "prześladowca" znów staną przed moimi oczyma i drwiąco spojrzal mi prosto w oczy "Witaj, znów się widzimy." - powiedział śmiejąc się głośno.
Ja natomiast bez słowa odszedłem do domu. Położyłem się spać, a to co zobaczyłem na moim biurku po przebudzeniu zmroziło moje kończyny. Podszedłem bliżej, aby zobaczyć ciało. Był to rozszarpany kot. Na blacie było pęłno krwi, a obok leżał nóż. Myślałem, że albo oszalałem, albo mi się przywidziało. Jednak to nie byl wytwór wyobraźni. Szybko posprzątałem biednego zwierzaka i "kolega" był już obok.
-Nie wiem kim jesteś i nie obchodzi mnie to. Nie masz co robić tylko tak sobie tutaj stać?!- powiedziałem wściekły.
- Synu z kim rozmawiasz?- usłyszałem głos mamy, a potem zobaczyłem, że staje w drzwiach.
-eemm. Z nikim mamo nie musze ci się już ze wszystkiego tłumaczyć.
- Przecież słyszałam, że się z kimś kłuciłeś. Co się dzieje?- "Cała mama" pomyślałem. Zawsze nadopiekuńcza.
Odwróciłem się a jego już nie było. Zupełnie jakby rozpłyną się w powietrzu.
- Mamo muszę wyjść- chwyciłem telefon kluczyki i ruszyłem na zewnątrz.- Cześć- krzyknąłem w drodze.
Postanowiłem pojechać do NIEJ. Znaczy do Zayn'a bo przecież tam teraz mieszka. Kiedy dotarłem na miejsce zobaczyłem samochód jej "księcia" i postanowiłem zrezygnować. Usłyszałem krzyki i to sprowokowało mnie do sprawdzenia sytuacji. Zobaczyłem co się dzieje i natychmiast chciałem zareagować. Jednak nie skończyło się to dla mnie dobrze, bo znów wylądowałem w szpitalu. Na miejscu dowiedziałem się, że zostałem pobity i Zayn mnie znalazł. Wiedziałem kto to zrobił. Nic jednak nie powiedziałem, nie chciałem się w to wszystko mieszać. Obraz znów się pojawił, a na ścianie sali pisało: "Nigdy się nie poddam. Pozdrawiam. Wiesz kim jestem." No właśnie w tym problem, że wiem.
*teraz*
Zacząłem miewać coraz dziwniejsze sny w których poluje w lesie na dzikie zwierzęta, ale to zaczyna mi nie wystarczać i posówam się dalej. Chociaż ostatnio liczba ofiar znalezionych się zwiększyła a ja miałem już dość tej powalonej zabawy...
-Beznadzieja. Znowu dzieje się ze mną to samo. Dalej te zjawy, te obce mi twarze i krew na mojej ścianie co rano. Co to do cholery jest i co się ze mną dzieje?!-Pytałem sam siebie wierząc jak małe dziecko, że odpowiedziedź sama spadnie mi z nieba. To było chore, a co dopiero to co zdarzyło się wczoraj...
*sobota wieczorem*
-No to jak chłopaki? Kiedy pierwsza próba ? Przez ostatnie kilka dni napisałem spoko tekst i myślę, że może nam się przydać.- powiedziałem entuzjastycznie.
-Ahh. Michael i ta jego wena. To co tam napisałeś? Znowu coś o tej swojej bogini ?- odpowiedział drwiąco Luke.
-Stary nie mam teraz ochoty na rozmowę, o niej.- nie powiedziałem JEJ imienia, bo wiedziałem, że przypomni mi się niemiły gość i nasza nieszczęsna rozmowa.
- Koleś! Co z tobą?! Cały czas się nad sobą rozczulasz zamiast ruszyć dupe i wyrwać tą laskę. Gdzie się podział nasz słodki podrywacz?- zapytał Ash a mój "prześladowca" znów staną przed moimi oczyma i drwiąco spojrzal mi prosto w oczy "Witaj, znów się widzimy." - powiedział śmiejąc się głośno.
Ja natomiast bez słowa odszedłem do domu. Położyłem się spać, a to co zobaczyłem na moim biurku po przebudzeniu zmroziło moje kończyny. Podszedłem bliżej, aby zobaczyć ciało. Był to rozszarpany kot. Na blacie było pęłno krwi, a obok leżał nóż. Myślałem, że albo oszalałem, albo mi się przywidziało. Jednak to nie byl wytwór wyobraźni. Szybko posprzątałem biednego zwierzaka i "kolega" był już obok.
-Nie wiem kim jesteś i nie obchodzi mnie to. Nie masz co robić tylko tak sobie tutaj stać?!- powiedziałem wściekły.
- Synu z kim rozmawiasz?- usłyszałem głos mamy, a potem zobaczyłem, że staje w drzwiach.
-eemm. Z nikim mamo nie musze ci się już ze wszystkiego tłumaczyć.
- Przecież słyszałam, że się z kimś kłuciłeś. Co się dzieje?- "Cała mama" pomyślałem. Zawsze nadopiekuńcza.
Odwróciłem się a jego już nie było. Zupełnie jakby rozpłyną się w powietrzu.
- Mamo muszę wyjść- chwyciłem telefon kluczyki i ruszyłem na zewnątrz.- Cześć- krzyknąłem w drodze.
Postanowiłem pojechać do NIEJ. Znaczy do Zayn'a bo przecież tam teraz mieszka. Kiedy dotarłem na miejsce zobaczyłem samochód jej "księcia" i postanowiłem zrezygnować. Usłyszałem krzyki i to sprowokowało mnie do sprawdzenia sytuacji. Zobaczyłem co się dzieje i natychmiast chciałem zareagować. Jednak nie skończyło się to dla mnie dobrze, bo znów wylądowałem w szpitalu. Na miejscu dowiedziałem się, że zostałem pobity i Zayn mnie znalazł. Wiedziałem kto to zrobił. Nic jednak nie powiedziałem, nie chciałem się w to wszystko mieszać. Obraz znów się pojawił, a na ścianie sali pisało: "Nigdy się nie poddam. Pozdrawiam. Wiesz kim jestem." No właśnie w tym problem, że wiem.
*teraz*
Zacząłem miewać coraz dziwniejsze sny w których poluje w lesie na dzikie zwierzęta, ale to zaczyna mi nie wystarczać i posówam się dalej. Chociaż ostatnio liczba ofiar znalezionych się zwiększyła a ja miałem już dość tej powalonej zabawy...
Mam nadzieję, że wam się podoba. Pierwszy raz pisałam na tel więc proszę wybaczcie mi moje błędy. A tak apropo to chcecie żeby zespół się rozwiną a Michael był z Mayą? piszcie w kom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz